Ironia losu...!

Czuje się źle, czuje się zraniona...
Przez to tez czuje się osamotniona...
Nie mogę sobie tego w głowie poukładać...
Cały ten natłok myśli zaczyna mną władać...
Nie potrafię tego inaczej odebrać...
I odczuwam, że próbujesz mnie zlewać...
Wykorzystujesz tez mą cechę słabości...
Wiedząc, że nie okażę w żaden sposób swej złości..
Jak zachowanie takie w jednym słowie streścić...?
Już wiem ! IRONIĄ LOSU można to określić...


Niby tak a jednak inaczej...

Niby silna, a jednak sobie nie radzi...
Niby mądra, a popełnia głupie błędy...
Niby szczęśliwa, a jednak płacze co noc..
Niby przyjacielska, a jednak ludzi nienawidzi..
Niby ma wspaniałe życie, a dzień w dzień śni by je zakończyć...
Niby wiesz o niej tak dużo, a jednak nie wiesz nic...nie wiesz przez co musi przejść każdego dnia...


Szczęście...

Najpiękniejszy rodzaj szczęścia to ten, w którym czujesz, że wszystko jest tak, jak powinno. Nie chodzi o wielkie, niesamowite wydarzenia, które zmieniają twoje życie o 180 stopni, tylko o spokój ducha, o zasypianie z poczuciem, że twoje jutro jest bezpieczne, a wszystkie sprawy są poukładane...


Znajdź kogoś, dla kogo bezapelacyjnie będziesz...

Masz za ciasny sweter. Za ciemny podkład. Za krótką spódniczkę. Masz głupią przyjaciółkę, tępą pracę i rozdwajające się końcówki. Źle rozwieszasz pranie i zawsze rozgotowujesz makaron. Stale rozmazuje Ci się tusz, a do tego ślinisz się jak dzika przez sen.

Ale nawet, jak jesteś kompletnie do kitu, to gwarantuję Ci, że znajdziesz kogoś, kto nie będzie Ci tego stale wypominał. Dlatego jeśli jesteś z facetem, dla którego szklanka jest zawsze do połowy pusta, zabierz mu ją.


Nieważne, że nie jesteś ideałem – znajdź kogoś, dla kogo bezapelacyjnie będziesz.


Droga kobieto...!

Czasem będziesz zbyt kobieca, zbyt mądra, zbyt piękna, zbyt silna, zawsze zbyt "coś". To sprawia, że mężczyzna czuje się mniej mężczyzną i Ty zaczniesz odczuwać pragnienie, aby być mniej kobietą. Największym błędem jaki możesz popełnić jest rozebranie Twojej korony z klejnotów, aby mężczyzna mógł włożyć mniej wysiłku w jej udźwignięcie. Gdy to się stanie, musisz zrozumieć, że to, czego potrzebujesz, to nie mniejsza korona, ale mężczyzna o szerszych dłoniach...



Dostrzeganie tego co ważne...

W życiu każdego człowieka pojawia się kilka ważnych osób.
Najpierw są rodzice. Czasem są lepsi, czasem są gorsi, a czasem nie ma ich w naszym życiu, ale to na podstawie ich relacji kobiety tworzą obraz tego, jacy są mężczyźni, a chłopcy obraz tego, jakie są kobiety. To do niego później dostosowujemy swoje oczekiwania. To przeciwko niemu się buntujemy, szukamy tego, czego nie dostawaliśmy albo dążymy do modelu obserwowanego wielkimi oczami trzyletniego dziecka trzymającego się spódnicy matki w czerwone kwiaty.
Druga w kolejności jest osoba, która pokazuje ci, czego nie chcesz. To ktoś, kto zajmuje twój mózg jak wirus. Niekoniecznie jest to pierwsza miłość, ale na pewno jest to ta najbardziej intensywna. Jeśli jesteś kobietą, to jest to ten facet, o którym na początku mówisz „kochany”, a później „chuj kurwa złamany”. Jeśli jesteś facetem to jest to ta kobieta, która pokazuje ci, że nie chcesz w swoim życiu jej kompleksów, jej zazdrości, jej potrzeby kontroli, nieszczerości, niezdecydowania i toksyczności.
Dzięki temu masz świadomość, że są rodzaje mąki, z której nie będzie chleba i nie próbujesz sobie wmawiać, że to jest możliwe. Zaczynasz myśleć w prosty sposób i wiesz już, że życie to nie bajka Disneya, w której dużo się śpiewa i karmi jelonki.
W końcu pojawia się ktoś, przy kim w swojej głowie słyszysz to charakterystyczne kliknięcie. Czujesz, że wszystko jest na swoim miejscu. Nie ma napięcia mięśni, stresu i targowania się. Nie wiesz tego, ale ten ktoś spędza z tobą czas i dziękuje w myślach za każdego kretyna, którego spotkałaś na swojej drodze. Za każdego faceta, który cię nie docenił, dzięki czemu mógł ciebie spotkać. A ty w tym czasie będziesz w myślach dziękować za to, że jego wcześniejsze dziewczyny nie widziały w nim tego, co ty, bo zbyt mocno patrzyły na życie przez zasłonę swoich oczekiwań i lęków.
Paradoksalne jest to, że gdyby nie wszystkie ich poprzednie doświadczenia, w tym te negatywne, nie byłoby to możliwe.

Na tym polega problem z dostrzeganiem tego co ważne – widzisz to dopiero kiedy masz punkty odniesienia, bo kiedy tych punktów nie masz, to nie widzisz nic...



Nieosiągalne...

Najgorsze jest, gdy przyśni Ci się nadzieja - to, na co wciąż jeszcze czekasz, ale wiesz, że się nie spełni. I wtedy tak bardzo ciężko jest się podnieść z łóżka i zaparzyć kawę, i funkcjonować. Bo jak? Gdy przed sekundą miałaś przy sobie wszystko, o czym marzysz, co daje Ci sens życia, a chwilę potem okazało się, że to tylko sen...

Tak często...

Tak często mam ochotę wyłączyć się z tego świata. Odejść, nie pozostawiając po sobie żalu. Z daleka od tych kłamstw, chamstwa, zdrad i fałszu, od tych jebanych uczuć, które tak bezlitośnie ranią ludzi.

Należy żyć teraźniejszością..


Dzisiaj na obiad było do wyboru:
ryba albo kotlet. Wybrałam rybę.
I zamiast zajadać ją ze smakiem, siedzę nad talerzem i płaczę, że może jednak kotlet byłby smaczniejszy. Bez sensu. Wybór zawsze wiąże się z utratą rzeczy, której nie wybraliśmy. Ale jeśli zaczynamy po niej rozpaczać, to nie mamy czasu dobrze zająć się tym, co wybraliśmy. Ani nie zjemy kotleta, ani nie nacieszymy się smakiem ryby. Żeby być szczęśliwym,

Trzeba kurczowo trzymać się teraźniejszości...

Trzeba się przełamywać powoli...

Trzeba wierzyć, że po stracie czeka nas nowe otwarcie...Ale zanim przyjdzie to otwarcie, bywa ciężko. - To czasami wygląda tak, jakbyśmy stawali pośrodku ruchliwej ulicy, po której wszyscy pędzą we wszystkich kierunkach...Nikt się nie zatrzymuje i wtedy to nasze trwanie bez ruchu na środku autostrady wydaje się nie na miejscu...Ale stoimy, bo nie możemy się ruszyć. To jest też dobra metafora tego, jak bardzo samotni czujemy się w kryzysach, jak bardzo wydaje nam się, że inni nie widzą i nie rozumieją naszego cierpienia...Myślę, że słowem kluczem do poradzenia sobie z najtrudniejszymi sytuacjami w życiu jest "akceptacja"... Czyli zaakceptowanie zarówno stanu, w którym się znajdujemy, jak i uczuć, które mu towarzyszą. Bronienie się przed tym tylko utrudnia proces wychodzenia z kryzysu. Trzeba akceptować to, że raz jest lepiej, raz gorzej. Nie powinniśmy robić niczego, co ekstremalnie wykracza ponad nasze siły. Trzeba się przełamywać powoli...

Mieć taką osobę...


Wcale nie chodzi o fizyczność, o namiętne pocałunki i dotyk, który sprawia, że masz gęsią skórkę na całym ciele,.. To wszystko jest ważne, ale nie najważniejsze. Chodzi o to, żeby mieć w drugiej osobie partnera, kogoś kto Cię wspiera bez względu na wszystko, kto Cię zrozumie, nawet jeśli ma odmienne zdanie. Chodzi o to, abyście dyskutowali, kłócili się, bronili swoich poglądów, żebyście poznawali swoje pasje, nie zamykali się w 4 ścianach, ma być ciekawie, ma się dziać...


Chodzi o to by spotkać taką osobę, która sprawi, że będziesz chciał być lepszym człowiekiem i Ci w tym pomoże...