Istota tęsknoty...


 Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie - to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności aż do amoku? Modlić się nieustannie?

Ocenianie...


Nie wiemy o ludziach za dużo...

Samych siebie tak często nie znamy...

Najbliżsi przyjaciele niekiedy nas bardzo zaskakują...
Bardzo wiele osób na podstawie wyglądu lub kilku zdań,
wystawia o Tobie opinię..!
Ocenia Cię, gani i wstawia na półkę z cechami, o których nigdy ie wiedziałeś...
Ocenianie boli...
I to nie zawsze osobę, której mamy tyle do powiedzenia...bo często może się tego nie dowiedzieć...
Boli najbardziej nas samych.
Ta złość jaką w sobie tworzymy. Negatywne emocje temu towarzyszące...
My wiemy tylko tyle, ile dane nam jest w naszym charakterze...na ile nam siła pozwala..
A przecież każdy ma inną siłę, inny charakter i inne dostał życie...!!!

Jak żyć...?


NIE DZIWI SIĘ NICZEMU DZIŚ...
DO LUDZI CZĘSTO SIĘ UŚMIECHA..
PRZEKLINA TEŻ, GDY JEST JEJ ŹLE...
GDY WIARY W SIEBIE BRAK...
TAK BARDZO CHCE POKONAĆ STRACH...
PODFRUNĄĆ I NIE UPAŚĆ ZNÓW...
A MOŻE W TYCH UPADKACH TKWI...
JEJ TAJEMNICA JAK ŻYĆ...!



Wspomnienia...


Z niektórymi naszymi wspomnieniami jest tak, że one, chociaż czasem mocno uśpione, to zawsze jednak wciąż w nas głęboko żyją…
I mogę te wspomnienia zagłuszać, mogę nawet próbować je w którymś momencie zdusić, mogę próbować je przykrywać kolejnymi warstwami, ale bardzo dobrze już wiem, że one i tak będą czasem powracać…
I nie jest ważne jak bardzo będę się zapierać i mówić, że już wszystko zapomniałam, że już nic nie pamiętam…

Zawsze jakaś cząstka mnie będzie wspominać, marzyć i tęsknić…

...bo wystarczy jakaś iskra...i wszystko wraca z niespotykaną siłą...


„Bo jeśli jakaś dłoń ma miejsce w drugiej dłoni – to jest właśnie przyjaźń”

„Jeśli jakaś dłoń ma miejsce w drugiej dłoni – to jest właśnie przyjaźń”


W dzisiejszych czasach trudno znaleźć przyjaciela, bo przyjaźń to nie tylko miłe chwile, które ze sobą spędzamy. To także trudne momenty – przetrwamy je razem lub nie… W ciężkich chwilach przyjaciel samą swoją obecnością daje nam poczucie bezpieczeństwa. Działa jak mur, o który można się oprzeć. Bo przyjacielowi trzeba ufać jak sobie samemu albo nawet bardziej.  Móc liczyć na niego zawsze, niezależnie od okoliczności. Każda znajomość przechodzi egzamin z życia zanim powiemy: „To właśnie jest przyjaźń”… Doświadczając sytuacji, gdy zawodzi nas przyjaciel przekonujemy się, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie, ekstremalne sytuacje to największy sprawdzian dla przyjaźni…
Prawdziwy Przyjaciel jest z nami w dobrych i złych momentach życia. Jest lekiem na wiele problemów. Jest doradcą i sprzymierzeńcem. W razie potrzeby obetrze nasze łzy i pomoże znów stanąć na nogi. Ukoi nasze nerwy w czasie niepokoju i będzie cieszył się z nami w okresie powodzenia. Przyjaciel to osoba, która udzieli nam pomocy zawsze gdy będziemy jej potrzebować. Przyjaciele zwierzają się sobie z najbardziej intymnych przemyśleń, marzeń i trosk. Często opowiadając o czymś nie oczekują nawet komentarza, oceny czy rad. Ważna jest czasem po prostu tylko świadomość jego obecności. Bo prawdziwa przyjaźń przychodzi wówczas, gdy milczenie dwóch osób ich nie niepokoi. Kiedy już samą tylko swoją obecnością wyrażają wszystko co chcieliby powiedzieć. Bo Przyjaźń to stan, gdy milczenie staje się tym, co łączy najsilniej… Bo „kiedy krzyczysz, wszyscy Cię słyszą. Kiedy szepczesz, tylko Ci najbliżsi cię słyszą. Kiedy milczysz, słyszy Cię Twój najlepszy Przyjaciel”… Dlatego „pocieszając przyjaciela nie mów nic, bo słowami i tak nic nie zdziałasz. Dziel z nim smutek w ciszy. Swoją obecnością wyrażasz wszystko co chciałbyś mu powiedzieć”… Świadomość posiadania przyjaciela gotowego wesprzeć nas w ciężkich momentach życia jest bezcenna…


Wszystko się w Twoim życiu wali a Ty nie masz już na nic ani ochoty, ani siły. Dobrze, gdy w takich chwilach pozostaje zawsze…obecność przyjaciela. Bo Przyjaciel wie, że obecność jest ważniejsza niż rzeczy. Gwarancją Przyjaźni jest przecież czas. Czas, który sobie  poświęcamy. Przyjaźni muszą chcieć obie strony, nieporozumienia i zaniechania zagrażają przyjaźni. Ale Przyjaźń zawsze wygrywa jak jest prawdziwa, szczera i wierna. Nie ugnie się niczemu i nikomu. Przezwycięży wszystko. Czas jej nie może pokonać ani odległość, nic… Bo przyjaźń to bezgraniczne zaufanie i pewność, że możemy liczyć na tą osobę o każdej porze dnia i nocy. Nie sztuka powiedzieć jestem, bo takie słowa od rzekomych przyjaciół się często słyszy, ale jak naprawdę jest ktoś potrzebny okazuje się że go nie ma… Dlatego skarbem jest przyjaciel do którego zadzwonisz o 2 w nocy, że siedzisz w Meksyku w więzieniu i nie zapyta za co siedzisz ale ile ma pieniędzy na kaucje przywieźć… Uczucie, że 25 godzin na dobę jest taki przyjaciel, taka osoba, jest najpiękniejszym doświadczeniem w życiu... Ale i my musimy dawać Przyjacielowi to samo…czas i poczucie zrozumienia…
Najważniejsze jest, żeby czasem ktoś powiedział, jak żyć, wyciągnął dłoń, pomógł przejść kolejne zakręty w życiu… By zrozumiał, lub przynajmniej próbował zrozumieć… Tak mało, a czasem…To jest drogowskazem życia, jest sensem i kierunkiem… Mieć taka osobę, mieć tą świadomość że taka osoba jest, czasem niekoniecznie obok, ale zawsze blisko myślami i sercem to skarb, sens i nadzieja życia… Bo nie raz natłok codziennych spraw, natłok problemów, ran i cierpień sprawia że się tracimy i wtedy właśnie najbardziej potrzebne jest jedno – przyjaciel który będzie… Przyjaciel, który w razie potrzeby nie zapyta o nic tylko poda chusteczkę…

Dobrze jeśli dane nam jest spotkać na swojej drodze ludzi odbierających na tych samych falach. Ja miałam to szczęście i takich właśnie ludzi spotkałam. Są to ludzie bardzo wyjątkowi dla których Ich świat jest moim światem i mój świat nie ma dla Nich tajemnic. Mam Przyjaciół, którzy sprawiają, że czuję się szczęśliwa. Mamy siebie i to pozwala nam czasem normalnie żyć. W moich przyjaźniach cenię to, że nie musimy sobie słodzić, oszukiwać siebie nawzajem. Mamy taką potrzebę, żeby się wygadać, podzielić z sobą przeżyciami, emocjami, też tymi najintymniejszymi, czasem wstydliwymi. Nie boimy się tak odsłaniać, bo przecież wiemy, że druga strona nie wykorzysta i nikomu nie powie. Moi prawdziwi Przyjaciele… Są ze mną i wte­dy życie sta­je się łatwiejsze. Wiem… Jestem szczęściarą, że Ich mam i wiem, że na Nich mogę liczyć w każdej chwili… Ale wiem też, że Oni mogą liczyć na mnie… I Oni o tym też wiedzą… Bo Przyjaciół się nie zmienia, Przyjaciół się akceptuje…

Bo przyjaźń to nie “coś za coś”… Przyjaźń jest byciem dla kogoś, byciem bezinteresownym…

List do Mikołaja dużej dziewczynki...

  


W okresie Świąt Bożego Narodzenia udziela się nam ich niesamowita magia i piszemy listy z życzeniami w nadziei, że może jakimś cudem spełni je nam ten miły, dobrotliwy, siwobrody staruszek… Choć na co dzień trudno jest wśród dorosłych znaleźć jeszcze takich, którzy wierzą w świętego Mikołaja…to w tym czasie miło jest jednak w Niego wierzyć, prawda?… Dobrze jest choć na chwilę znowu poczuć się dzieckiem… Bo tak naprawdę w każdym z nas to dziecko jeszcze ciągle jest…
Ta wiara w Mikołaja… Dziecinna i szczera… Prawdziwa… Nasza naiwność dziecka i niezachwiana niczym wiara w innych ludzi… Nastawienie, że wszystko się uda i pewność, że można zmienić świat… Wtedy wszystko było prostsze i świat wydawał się bardziej kolorowy… Czas niestety to nam odbiera… Z biegiem lat gubimy w trudach codzienności tę wiarę… Coraz trudniej jest nam w cokolwiek wierzyć…
Może czasem po prostu warto nie myśleć o tym, co nam wypada a czego nie… Zapomnieć na chwilę o tym dorosłym sobie…
I dać sobie dar bycia dzieckiem ponownie… Chociaż na ten bardzo króciutki czas…
Na ten czas magicznych Świąt Bożego Narodzenia…
I dlatego dzisiaj napiszę list…
list do Mikołaja…
Mikołaja tego z dziecinnych moich lat…

KOCHANY MIKOŁAJU...

Piszę dzisiaj do Ciebie znowu… Piszę nie pamiętając nawet, ile to lat minęło od mojego ostatniego listu, ale wiem, że dużo… Dzisiaj już wiem, że tak naprawdę to nie Ty spełniałeś te wszystkie moje życzenia, ale miło było w to wierzyć… Dobrze było żyć nadzieją, że to właśnie Ty je spełnisz… I może właśnie potrzebuję teraz takiej dziecinnej wiary?… Moja lista marzeń dzisiaj będzie zupełnie inna, niż te, które dostawałeś ode mnie parę lat temu…

Przede wszystkim proszę Cię o… święty spokój… Bo naprawdę mam już dosyć tej całej emocjonalnej huśtawki, tej życiowej szarpaniny… Potrzebny mi spokój, wiesz – taki większy trochę od tego jaki mam…
Ostatnio tak jakoś cały czas wiatr w oczy i każda droga z zakrętami pod górkę… Więc bardzo proszę… Za kolejnym zakrętem niech już będzie z górki…
Cudów nie oczekuję – przecież dorosłam…ale…
Przywieź mi chociaż szczyptę nadziei, ciut zapału i może odrobinkę szczęścia…
I jeżeli mogę jeszcze prosić – to porozdawaj przede wszystkim zdrowie, uśmiech i mniej stresujących chwil moim najbliższym i przyjaciołom… Jak coś z tego zostanie… choćby małe drobinki – to poproszę tą resztkę  i dla mnie…
I w czasie tego świątecznego czasu daj nam wszystkim odczuć takie emocje, jakie w dzieciństwie każdy z nas przeżywał przy rozpakowywaniu prezentów pod choinką… I niech spełnią się wszystkie dobre i szczere życzenia składane w tym magicznym czasie… I aby te świąteczne chwile były spokojne, życzliwe, wzruszające i żeby nic ich nie zakłóciło…
I proszę Cię spraw, żebym potrafiła cieszyć się życiem i umiała z tego daru korzystać...

Mikołaju…teraz już wiesz czego ja chcę… Postaraj się, bardzo Cię proszę…


Megi

Ty naprawdę mnie lubisz...



- Będę zawsze przy Tobie. Będę Twym przyjacielem.
-Ale dlaczego? Za co?
-Za to jaka jesteś będąc przy mnie.
-Ale nie rozumiem, przecież znasz mnie jak nikt inny. Wiesz że potrafię być chamska, wredna, mieć zmienne nastroje, potrafię być również nieczuła i obojętna na wszystko.
-Wiem o tym.
-I pomimo to mnie lubisz?
-Tak. Bo na wszystko znajdzie się wytłumaczenie.
-Jak to?
-Cóż.. Chamska jesteś gdy przeginam i za bardzo Cię drażnię. Wredna gdy się nie wyśpisz, a przecież uwielbiasz spać, nieczuła bo tego nauczyło Cię życie, obojętna na uczucia ponieważ nieraz zostałaś zraniona i boisz się kolejnego cierpienia.
-Wow. Niezły jesteś. Naprawdę mnie lubisz.
-No i zostały jeszcze zmienne nastroje. Inaczej zespół napięcia przedmiesiączkowego.
-Jesteś niemożliwy!

-Ale Cię kocham... Niemożliwie mocno.

Wśród nas jest pełno "masek"...


Wszyscy pytają, czemu tak zbladłam. Pytało się rano łóżko, chwilę później zmartwione lustro, połamany stolik i uschnięta róża. Wszyscy pytali, czemu tak marnie wyglądam. czemu kąciki ust z dnia na dzień coraz bardziej opadają mi do dołu, jakby grawitacja była dla nich za trudną przeszkodą. Czemu oczy mi mdleją, dlaczego każde spojrzenie gaśnie po sekundzie. Czemu wstawiłam pancerne drzwi do serca i oszkliłam oczy?

Jestem tylko zmęczona, odpowiadam. Trochę za mało spałam, za mało jadłam, nie zmyłam makijażu. Tylko trochę mi słabo. Trochę brak mi magnezu. To przejdzie....

Wehikuł czasu...


Ktoś kiedyś powiedział, że każdy ma swój własny wehikuł czasu.

Gdy chcesz się cofnąć w czasie masz wspomnienia, a gdy chcesz zobaczyć przyszłość masz marzenia. To dwie cudowne rzeczy. Tylko, że ze wspomnieniami jest trochę inaczej. Nie zawsze są piękne i kolorowe. Czasem bardzo bolesne, czasem nie chcemy wspominać. Usiłujemy je wymazać z pamięci, pognieść zapisaną kartkę, wyrzucić ją do kosza i pisać od nowa. Najgorzej jest ze wspomnieniami o osobach, które coś dla nas znaczyły, o chwilach, które były piękne, ale w pewnym momencie coś poszło nie tak. Przestało być cudownie i wiemy, że już nigdy tak nie będzie. Nie chcemy tych wspomnień. Ale one są wredne, nie słuchają. Przychodzą nagle, nie wiadomo skąd, dopadają Cię w najmniej oczekiwanym momencie i łapią za serce, zatrzymują na chwilę. Czasem mogą Cię ogrzać od środka, a kiedy indziej posiekać na kawałki. Trochę lepiej jest ze wspomnieniami tych złych chwil. Ja je osobiście nawet lubię. Uświadamiam sobie wtedy, że skoro już kiedyś było źle, a ja dałam radę to i tym razem na pewno sobie poradzę. Później chwilę cieszę się, że co złe to już minęło. Wtedy mi lepiej. To są jednak obrazy przeszłości, na którą najprawdopodobniej nie mieliśmy wpływu. Te najpiękniejsze obrazy, możemy namalować sami. Możemy żyć tak, żeby to właśnie ich było najwięcej. Warto nazbierać sobie dużo takich cudownych wspomnień, poukładać w głowie jak książki na półkach i sięgać po nie w chwilach smutku czy zwątpienia. Żeby przypomnieć sobie, że szczęście jednak istnieje. I wiesz co jest najlepsze? Że nikt Ci ich nie odbierze. Że możesz je wyjmować kiedy tylko chcesz i na jak długo chcesz, że będą z Tobą na zawsze, nigdy nie umrą.

Potrzebuje nowych wyzwań i potrzebuje poczucia sukcesów...
To prawda...
Ale prawdą jest też to, że po każdym sukcesie mam natychmiast nowe pragnienia...
Gdy człowiek wspina się na jakiś szczyt, to nagle,  będąc tuż pod nim zaczyna wyraźniej widzieć inne szczyty, które go otaczają... Te znacznie wyższe...
Z dołu ich w ogóle nie widać lub są bardzo niewyraźne...
Tam u góry są wyraziste i tym, że są wyższe, denerwują...
I samą tylko swoją obecnością odbierają całą radość wchodzenia na ten swój obecny szczyt...
I będąc już na wierzchołku zamiast poczuć spełnienie, czuje się tęsknotę za tymi wyższymi...
Ale to nie wynika z próżności...
Brak czegoś, czego się pragnie, jest nieodzownym elementem szczęścia...

Poczucie wartości...

Zaczęło mi brakować poczucia,  że potrafię... 
Zaczęło mi brakować poczucia, że jestem najlepsza... 
Zaczęło mo brakować poczucia, że jest jak chcę....

Nie bójmy się podejmować nowych wyzwań...

Ludzie boją się ryzykować, żyć pełnią życia, są zdradzani, zawodzeni, krzywdzeni, ponoszą porażki i zamiast wstać otrzepać się i próbować dalej, to owszem wstają ale się boją, przestają ryzykować bo się nie uda...robią się słabi, zagubieni, nie potrafią walczyć, odpuszczają i w końcu sami nie wiedzą czego chcą, bo co ? bo tak jest bezpieczniej. A do cholery od tego jest życie żeby walczyć a nie cały czas się bać... Mamy je jedno jeśli nie teraz to kiedy ?  z tym, że my walczmy o własne szczęście i jeśli się nie uda to nie będziemy żałować , że nie spróbowaliśmy, gdzie ta zawziętość w ludziach, gdzie ten sens... gdzie ta walka... ?


Najpierw robię, potem myślę.

Chyba zbyt często zastanawiam się nad życiem...
A najgorsze jest to, że zbyt często je niszczę...
I mam wiele wad najpierw robię, potem myślę..
A później uciekam i walczę z umysłem...







Zdążyłam się zdenerwować...

Zdążyłam się zdenerwować...
Miałam się pożegnać i uciekać, ale zatrzymałam się w pół kroku, w pół słowa...
Pierwszy raz pomyślałam, że szkoda by było to wszystko schrzanić tylko dlatego, że się przestraszyłam...
Strach nie powinien wyznaczać w nas żadnych granic...i to nie on powinien prowokować nasze działania...


Odwaga...

Ona jest w naszych głowach...
Nie rodzimy się z nią...nie uczymy się jej w szkole...nie czerpiemy jej z książek...
Odwaga to sposób myślenia...i tyle..!
To coś, w czym ćwiczymy umysł...
Odwaga to wybór którego dokonujemy...




Świat się zmienia...

Świat się zmienia, zmieniają się ludzie wokoło...ja się zmieniam...
Z każdym dniem jestem coraz bardziej inna niż poprzedniego..


Czas...

Marzę o cofnięciu czasu...
Chciałabym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu...
Jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku...


Niedoszłe szczęście....

Czasami czuję się tak jakby cały świat był przeciwko mnie... Wszystko wali się na głowę... Przestaję walczyć... Jestem wtedy łatwym łupem.... Nie potrafię się bronić... Czyżby tak miało być... W życiu nie można być wiecznie szczęśliwym... Raz jest dobrze a raz źle... Tylko dlaczego te upadki muszą być tak bolesne... Za te wszystkie wspaniałe chwile trzeba płacić tyloma łzami.. Nie ogarniam tego... Nie mogę się z tym pogodzić...
Najtrudniejszym momentem dla człowieka jest chwila,
gdy słucha czegoś co zabija go od wewnątrz, 
a musi zachować pozory, że wszystko jest dobrze...




Zaangażowanie...


Angażowanie się...? Owszem zdarza mi sie, ale bardzo rzadko...
Mało komu poświęcam swój czas i uwagę...ale jeśli już trafisz do grona tych ludzi - uwierz, że zawsze będę przy Tobie.
Każdy Twój problem będzie moim problemem..a opcja 'pomoc'dostępna będzie u mnie całodobowo..
Każdy Twój uśmiech będzie dla mnie szczęściem...bo tak na prawdę w życiu nie ma nic cenniejszego niż radość w oczach osoby na której Ci zależy...



Miłość nadaje sens...

Każdy tęskni do tego, by kochać i być kochanym...Bo MIŁOŚĆ jest kołem zamachowym wszystkiego co dobre. Człowiek wypełniony miłością jest zdolny do czynów wykraczających poza ludzkie możliwości , poza strefę ludzkiej wytrzymałości. Brak miłości, zła miłość, odbija się na nas w nowych relacjach , które nawiązujemy., albo w ich braku, bo boimy się kolejnych poranień… Kiedyś trzeba powiedzieć STOP temu lękowi, dostrzec go, zmierzyć się z nim, i znowu wypełnić życie siłą i miłością. Tylko z miłością jesteśmy zdolni iść przez życie, pokonywać problemy, układać plany i wytrwale je realizować. 
Nie bójmy się kochać!!! 
Miłość to bezinteresowny dar z siebie. 
Każdy mój czyn, inspirowany miłością, dzięki , której inni, Ci których kocham, pięknieją, dostają skrzydeł, odzyskują nadzieję i uśmiechają się częściej, nie pójdzie na marne , choć może nie zostanie doceniony. Nie szkodzi. Ważne , że ja czuję , ze warto... 


Coś może zgasnąć...



Tak łatwo jest błędy popełnić,
A jak trudno naprawić...
Stracona wiara w lepsze jutro,
Kiedy sumienie nie daje zasnąć...
Nagle w to co uwierzyłeś,
Może pewnego dnia zgasnąć...

Wiara buduje...


Już wiem, że trzeba żyć z sercem pełnym wiary...
Bo wiara buduje...wiara daje siłę...nadzieje..
Nie chcę mówić, że wiem czym jest życie... Nie chcę się wywyższać... Nie chce mówić, że wiem lepiej...bo ciągle uczę się od innych ludzi...od przyjaciół...ale przede wszystkim od samej siebie jak żyć...
Jak każdy popełniam błędy... Ale dziś już wiem... Już rozumiem... Świat jest pięknem... Jest cudem...
A my jesteśmy tylko ludźmi, którzy go zdobią...
Zdobimy świat swoim charakterem...swoim zachowaniem...swoją wiara...swoim czynem...słowem... Swoją miłością...
Po prosto SOBĄ....!

Dlaczego Ty...!?

Pewnie chciałbyś wiedzieć...
Dlaczego Ciebie wybrałam sobie...
Spośród tylu innych chłopaków na świecie..?

Cóż mogę powiedzieć...
Zakochana jestem w Tobie...
I tyle się liczy przecież...

Zawróciłeś mi w głowie...
Co w Tobie widzę...?
Ty mi powiedz...!

I tak sobie życie płynie...
I tak się jakoś wiedzie...
Wiec dlaczego Ty...?
Tez chciałabym to wiedzieć...!!



Bo przeważnie nie czuje sie odważnie...


 
Nie lubię masek...
Są źródłem plotek i nieporozumień...
Świat jest pełen pozorów...
A ja gubię się w tej całej hipokryzji...!
Fałszywej serdeczności i szlachetności...
Nie wiem czy jestem wstanie za tym wszystkim podołać...
A co dopiero odnaleźć się...
BO...
Przeważnie nie czuje się odważnie...
Przeważnie widać to po mnie wyraźnie... 


Ulotne szczęście...

Szczęście to tylko garść pełna wody -
     Wiem jak szybko przecieka przez palce
             I jak trudno je zatrzymać na dłużej....


Co Cię zrani dzisiaj, uczyni Cię silniejszym jutro..

Cierpienie nauczyło mnie pokory i cierpliwości...
Kazało mi wierzyć i mieć nadzieję...
Żeby się nie poddawać, nie rezygnować...
Choćby walił się świat, nie ważne co się dzieje...
Już wiem, nie wszystko warte jest łez...
Nie wszystkie sprawy potrzebują mojej osoby...
Czasem trzeba odpuścić,  zapomnieć, przebaczyć...
A urojony konflikt od razu jest z głowy...
Trzeba zmieniać na lepsze to co można zmienić...
W świecie, ale najpierw w sobie samym...
Nigdy od jutra, zawsze od zaraz...
Choćbym uległa nie będę przegranym...
Strzepnę z siebie kurz, znów się podniosę...
Ja chcę i muszę żyć. Teraz, tu, wszedzie...
W zgodzie ze sobą, innymi i światem...
Bo nigdy więcej mnie już tu nie będzie...

Tak łatwo oceniać innych...


Bardzo proste jest oceniać innych. Ich działania i rezultaty – jakiekolwiek by nie były. Czy nędzne, czy imponujące. Ale przecież jest łatwiej oceniać innych, niż ocenić siebie.
Założę się, że robisz to często. Patrzysz na innych i oceniasz, co robią źle, a co dobrze w Twoim mniemaniu. 

Dlaczego to robimy?
Odpowiedź jest prosta.
To najlepszy sposób na odsunięcie uwagi od siebie oraz dowartościowanie swojego wiecznie niezadowolonego ego. Ale co nam to daje? Daje nam przede wszystkim chwilowe poczucie wyższości. Prawda? Nie czujesz się lepiej, kiedy komuś innemu się nie powodzi, albo ktoś inny ma brzydszy płaszcz od Ciebie?
No pewnie, że tak!
Uważaj… Ponieważ ocenianie innych jest bardzo uzależniające. I jeśli tego nie zmienisz, nie dziw się, że za zamkniętymi drzwiami Twojego domu czujesz pustkę i wieczne niezadowolenie. I nie dziw się, że zgadzasz się na wszystko, co Ci się przytrafia, nie wierząc, że zasługujesz na coś lepszego. Nie bądź zaskoczona, że nie przeżywasz wewnętrznych pozytywnych uniesień i nie masz czasu dla siebie.
Nie masz go, ponieważ za dużo masz go dla innych – starając się być idealną na pokaz.
Może więc w zamian za to, daj sobie czas na zajrzenie w siebie i sprawdzenie, ile jest do zrobienia? Wiem, że to trudne. Ponieważ odkrywa prawdę, przed którą Twoja podświadomość będzie Cię broniła wszystkimi możliwymi sposobami. Nie bój się tego. Pracy może być naprawdę bardzo dużo. Ale to dobrze. Bo wiesz co jest najlepsze w pracy nad sobą?
Droga, którą zaczynasz od teraz.
To co najlepsze...
        Jeszcze jest wciąż przed nami...


Bajkowy świat

Najpiękniejsze jest to 
czego nie ma,
Na co czekasz
I tęsknisz od lat.
Bo najpiękniejsze
W życiu są marzenia,
Bajkowy, kolorowy świat.
A gdy doczekasz się
marzeń spełnienia.
Nie będą one jak we śnie,
Bo najpiękniejsze
w życiu są marzenia
Które dopiero mają spełnić się.

Dlaczego tak bywa...?

Dlaczego tak bywa...?
Że coś pięknego zawsze się urywa?
Zanika bezpowrotnie...
Traci swój sens i niszczy nas okropnie...
Od wewnątrz, nigdy od zewnątrz...
To by było zbyt łatwe...
Nie każdy kto się uśmiecha,
Posiada w środku zdrową wątrobę...

Siła napędowa

Być wytrwałym w swych dążeniach
Mieć gwarancję, że to szczęście
Zmieniać życie wciąż na lepsze
I mieć pewność, że tak będzie

Być wciąż wiernym dobrej chwili
Nie poddawać się złej woli
Wierzyć w lepsze jutro pewniej
Ran nie sypać garścią soli

Być lub nie być w równej mierze
Rytmem serca życie łapać
Nie dać się jak w zdrapce szczęścia
Tak zwyczajnie, prosto zdrapać...

Nie bój się ryzykować

W improwizacji chodzi o to by być na TAK, akceptować nowe podejścia, style myślenia, pomysły.
Chodzi o to by popełniać sytuacje ( tak, popełniać sytuacje, bo to od Ciebie zależy czy ona będzie nauką czy błędem)- a jak już popełnisz błąd to trudno.
Zrobienie głupstwa często trwa tylko kilka sekund, myślenie o nim często trwa całą wieczność.
Pytanie czy lubisz w ten sposób marnować czas?
Jeżeli nadasz odpowiedni sens temu, co już Cię spotkało, to możesz tylko na tym skorzystać.
Jeżeli jesteś przed nową sytuacją i ogranicza Cie tylko i wyłącznie strach przed popełnieniem błędu ( a nie realne, negatywne skutki tej decyzji, bo przed takimi mocno się zastanów i zawsze wcześniej się zabezpiecz) to daj sobie prawo do błędów, bądź na TAK!
Odnajdź się w nowej sytuacji, a nawet jak popełnisz jakieś głupstwo to nadaj temu odpowiedni sens i wyciągnij to, co wartościowe.
Tylko wtedy się naprawdę rozwijasz!

Nieufność

Dlaczego nie potrafimy mówić wprost o swych problemach...?
Dlaczego ukrywamy tę prawdę..?
Dlaczego próbujemy ją zachować dla siebie...?
Czyż podzielenie się z kimś wszystkimi troskami nie uczyniło by nas szczęśliwszymi...?

Wiesz odpowiedź jest prosta i wszystkim dobrze znana:
Pomiędzy jednym a drugim człowiekiem nie przejawia się wartościowa forma zaufania.

Archiwum bloga