Wróć...!

Chcę żebyś wrócił. 
Nawet nie na zawsze, 
ale teraz, teraz Cię potrzebuje jak nikogo, 
chce Cie koło siebie, 
moje wszystko mi wypada,
a ja nie nadążam tego łapać.

Mogłabym ale nie chcę..

Mogłabym pić. Zapijać wszystko wódką, ten ból, nienawiść do siebie samej. Wypalać uczucia papierosami, dusić je dymem, zamordować gdzieś tam w środku, w klatce piersiowej. Zatruć płuca, by ciężki oddech ustał, bym już nigdy więcej nie mogła wziąć wdechu, tak zwyczajnie. Dźgnąć się w serce, wbić nóż prosto w mięsień, tu z lewej strony, centralnie. Albo, mogłabym iść ulicą, chcieć przejść na drugą stronę, nie rozejrzeć się, wpaść pod samochód, nie wstać już, najpewniej. Skoczyć z mostu do jeziora i zachłysnąć się wodą, nie móc się wynurzyć, tracić tlen, udusić się, desperacko. Wracać późnym wieczorem parkiem i spotkać złych ludzi, brutalnych, pełnych nienawiści, agresji. Mogłabym, ale nie chcę. Nie chcę się poddawać. Nie chcę być słaba, ponownie. Chcę byś silna, móc to wszystko przyjąć ze spokojem i się nie tracić. Nie robić głupstw, nie płakać, nie widzieć siebie smutnej, tak żałosnej, bezsilnej i ponurej...


Wbrew i na przekór...

Nie potrafię pływać...jednak by nie dać się wodzie wykonuje wszystkie wskazane ruchy...po to by brnąć do przodu... aby nie pozwolić wodzie być silniejszą ode mnie...nie zejść na dno... poruszam rękami i macham nogami...najszybciej jak tylko mogę...aby dopłynąć do celu.. i tak jest obecnie w moim życiu... Robię wszystko by nie zejść na samo dno... nie dać się przeciwnościom losu...mimo iż jest trudno.. Bronię się rękami i nogami i idę przed siebie... Mimo, pomimo, wbrew i na przekór wszystkiemu..!!


Dlaczego...?

W życiu stale szukamy wytłumaczenia. Marnujemy czas, usiłując się dowiedzieć dlaczego. Ale czasami nie ma żadnego dlaczego. I jakkolwiek smutno by to brzmiało, do tego właśnie sprowadza się całe wytłumaczenie...




I ŻEBYŚ PO PROSTU BYŁ...

Żebyś robił mi herbatę jak mi zimno i kawę na śniadanie, i całował we włosy po przebudzeniu, i na dobranoc, i pisał głupie wiadomości z dalekich podróży, i zabierał na spacer w sobotnie popołudnie, i czytał książki koło mnie przed snem, i mówił, że boli, że nie wiesz, że przemija, i że nie umiesz, i całował w kinie, i uczył jak się zmienia pas w popołudniowych korkach, i leżał ze mną na słońcu nad wodą, i mnie dotykał, i podziwiał i mówił, że beze mnie to bez sensu, i głaskał po policzku, i robił mi zdjęcia, i oglądał ze mną ulubione filmy po raz piętnasty, i śmiał się ze mną, i przytulał kiedy płaczę, bo ja ciągle płaczę, więc przytulaj mnie ciągle, i zabierał na koncerty, i leżał ze mną na ławce i przynosił mi kwiaty, i nie pozwalał rozpadać się na kawałki, i zabrał mnie nad morze, i tańczył ze mną, i żebyś za mną tęsknił kiedy mnie obok nie ma, i ŻEBYŚ JUŻ WIEDZIAŁ, ŻEBYŚ BYŁ PEWNY.


O niektórych rzeczach nie mówi się nawet najbliższym. wtedy stają się zbyt prawdziwe. Gdy tkwią tylko w głowie są bardziej na niby...


Im zawsze ciężko zaimponować..

Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi, staja się oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy się tacy jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie..


Znów upadła...ale i też znów się podniosła...zstrzepła z siebie kurz i ruszyła dalej... ku marzeniom..ku szczęściu...co z tego że wyimaginowanym..?! ważne że z nadzieją w sercu na lepsze jutro...


Kruchość...

Ja wiem, że czasem lepiej zostać tak wewnątrz siebie, zamkniętym. Bo wystarczy jedno spojrzenie, żeby się rozkleić, wystarczy, że ktoś wyciągnie dłoń, by człowiek nagle poczuł, jaki jest kruchy, bezbronny, by wszystko się zawaliło jak piramida z zapałek.


Trzeba robić krok naprzód...

I już wiem, że trzeba nauczyć się odchodzić. Od ludzi. Od tego, co nas niszczy, co nam nie służy. Od miejsc przykrych i niezrównoważonych. Ale należy także dawać szanse w innych miejscach. Otwierać siebie z klucza. Przed kolejnymi sercami. Czasem po to, żeby dostać po mordzie. A czasem po to, by zaznać raju na ziemi...


Mętny lęk..

Według moich obserwacji, przeciwności życiowe, poza rzeczywistymi katastrofami, powtarzają się dość monotonnie; on albo ona są niewierni albo znudzeni, praca przestaje dawać zadowolenie, tracą również kształt rozbuchane ambicje i marzenia, czas szybko robi się coraz krótszy, rodzina zachowuje się w sposób niezrozumiały i przerażający, przyjaźń mimochodem ulega zatarciu, człowiek zajmuje się gorączkowo rzeczami bez znaczenia, podczas gdy to, co nie do naprawienia toczy się nieodwracalnym trybem; szarpie cię poczucie obowiązku i winy, a wszystko razem zostaje nazwane dość mętnie lękiem, udręką, której na ogół nie zdążasz albo nie masz odwagi zdefiniować....



Życie

''M jak miłość", to "Samo życie". Mieszkasz w "Hotelu 52", a tam poznajesz "Pierwszą miłość". Myślisz: kurczę "Jaka to melodia?" Może to już "Na dobre i na złe", ale nie.. to tylko "Świat według Kiepskich.?

"Ból"

Ból jest jak igła, kawałek raniącego skórą szkła, niewidoczny na innych cierń. Ściska, opasuje, kaleczy, rani, zniewala, dręczy, a w końcu zabija. Człowiek ogarnięty bólem nie do wytrzymania nie ma już siły myśleć o niczym innym. Nie ma niczego poza nim. Walczy, potem się poddaje. Akceptuje tę sytuację, przyzwyczaja się do niej, oswaja ból. Uczy się z nim żyć...



Ludzie uczą..

Przez całe życie, niewątpliwie przewinie się wokół nas masa ludzi. Niektórzy pobędą w nim chwilę, inni dwie, może pięć. Rok, trzy lata, osiem, dziesięć, piętnaście.  Niektórych poznamy przypadkiem, innych w przysłowiowej "biedzie" lub w wyniku sytuacji, prowadzących do tego w skutkach.  Jedni jak drzazga wbiją się nam w serca, umysł, wątrobę. Inni - dadzą w  kość.  Będą i tacy, którzy podarują nam cały szereg pięknych chwil miłych do wspominania, a jeszcze milszych do przeżycia.  Zagnieżdżą się w danym stopniu zażyłości, obiecają swoją obecność, by zaraz zniknąć jak z wytarty szmatką kurz. Inni staną się takim kurzem, jednym z tych gromadzących się za łóżkami i szafami, który w końcu sami wytrzemy przy sezonowych porządkach.  I nieważne jakie uczucia obudzi w nas taki człowiek, zawsze wniesie do naszego życia jakąś naukę, lekcję, refleksję.  Ludzie uczą i dlatego są cenni. Nawet ci, którzy nie są wiele warci...


Obawa...

Gdy jesteśmy młodzi, często nie wiemy jeszcze, czego tak naprawdę pragnie nasze serce. Dręczy nas obawa, że przejdzie nam coś koło nosa, i choć mamy przed sobą całe życie, wydaje nam się, że czas przecieka nam jak piasek przez palce. Boimy się, że jeśli nie zrobimy czegoś od razu, to nie zrobimy tego nigdy...


Było miło...

Było miło. Jak sobie tak pomyślę, to rzeczywiście było miło. Przez kilka głupich, przeźroczystych, podartych już teraz na kawałeczki jak nieważne dokumenty, momentów. Chwil – paragonów. Przez chwilę rzeczywiście było miło...


Hope..

Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć...



Wolna...

Wiesz już nawet o Tobie nie myślę...może czasami przewiniesz się mi przez myśl...ale to tylko przypadkiem...nie tęsknię...nie wspominam...nie żałuje tego co było.. Wyniosłam z tego ogromną życiową lekcję... Stałam się nową osobą... Gdy spojrzysz na mnie dziś, to zobaczysz inną kobietę... Może dostrzeżesz we mnie większy blask... Bo tak się czuję... Czuję się silniejsza.. Coraz bardziej wierzę w siebie... Powiem Ci w tajemnicy że przy Tobie tak naprawdę więdłam... Może to przykre, ale na pewno szczere... Teraz jestem szczęśliwsza... Miewam czasami gorsze dni, ale to już nie to samo... Nie czuje takiego ciężaru.. Teraz jestem wolna...


Czasem trzeba otworzyć nawet, gdy nikt nie puka. Przewietrzyć serce po wszystkich niewdzięcznych lokatorach...


Może to dobrze robi człowiekowi, jeśli od czasu do czasu upadnie. Byle tylko nie potłukł się na kawałki...


Jak tak to tak...


kto pyta nie błądzi
kto silny ten rządzi
kto głupi ten pieprzy
kto pierwszy ten lepszy
zacząłeś to skończ
się uczysz to błądź
nie byłeś to bądź

chcesz mieć to musisz wziąć


Nieoczekiwana...

Przyszła jakaś dziwna tęsknota. Łajdaczka nieproszona. Za czymś, co jeszcze się nie zaczęło. Za smakiem, którego nie zdążyły poznać usta. Za dłonią, w której nie znalazła się dłoń. Za zapachem, który nie obiegał serca...



Odwrócona pamięć...

Wiem, wiem, pamięć cofa się nocą, przedziera się przez wszystko, nie oszczędzając najmniejszego szczegółu - że nie miało się odwagi, że dokonało się złego wyboru, było się nietaktownym, nieczułym, karygodnie nieuważnym - i te katastrofy, te gafy, idiotyczne wypowiedzi nie do odwołania, o których każdy oprócz ciebie dawno zapomniał! Jakież to niesprawiedliwe, że dopiero wieczorem człowiek otrzymuje nieskalaną pamięć, tyle że odwróconą?


I tak jesteś piękna...

I tak jesteś piękna.

Taka jaka jesteś. Z każdą blizną, z każdą łzą, która spływa ci po policzku, bo ktoś powiedział ci coś niemiłego. Z każdym twoim zwątpieniem w siebie, swoją urodę czy inteligencję. Kiedy marszczysz czoło, kiedy robisz ulubioną minę do zdjęcia. Kiedy śmiejesz się prosto z serca, najszczerzej. Kiedy wzruszasz się na filmie, kiedy twoje oczy błyszczą, bo wreszcie widzisz jego.

Jesteś piękna. Bez doczepianych włosów, rzęs, bez markowych ubrań, najnowszego iphone’a, dużej ilości obserwujących na snapchacie czy instagramie. Bez filtra, bez hybrydy i bez retuszu. Jesteś piękna.

Wyłącz na chwilę tego fejsa, nie konturuj twarzy, daj sobie odetchnąć. Nie myśl o tym, jak cię odbierają inni, czasami nie masz wpływu na to, co ktoś sobie pomyśli. Chłopak wybierze mniej piegowatą lub młodszą? Trudno. Nie zadręczaj się, nie warto.

To, co możesz zmienić - zmień jeśli masz się poczuć lepiej, dla zdrowia i dla siebie, ale uważaj. To wszystko jest złudne – nie zmieniaj się dla innych. Wszystkie te lajki, pochwały, komentarze, serduszka i podania dalej, to nie może określać ciebie i twojego życia, przecież wieczorem zostajesz tylko ty i twoja niepewność, z którą nie umiesz sobie poradzić.

Jesteś piękna. Ja w to wierzę, czemu ty nie potrafisz?


To uczucie..

Nienawidzę tego uczucia, gdy nagle czujesz się przygnębiony. Bez żadnego ostrzeżenia, bez oczywistego powodu. Po prostu to się dzieje. Czujesz się pusty i beznadziejny. Czujesz się zmęczony. Tak, jakbyś już nigdy miał nie ruszyć na przód. I kiedy ktoś pyta Cię: Co jest nie tak?, nie potrafisz odpowiedzieć, bo nic nie przychodzi Ci do głowy. Wtedy zaczynasz nad tym myśleć. I w tym momencie po prostu zdajesz sobie sprawę, jak dużo rzeczy jest nie tak...






Not happy...

Jak mi smutno, w zasadzie nie wiem dlaczego, nie powinno.
Ale jest.
Bo może powinno.

Albo już zwyczajnie tego potrzebowałam...


Nie poddawaj się..

I kiedy życie daje Ci kopa Ty nie możesz się poddać i powiedzieć że to koniec Ciebie i wszystkiego. Nie! Wtedy idziesz środkiem ulicy i krzyczysz , że życie jest zajebiste , że dasz sobie radę i pokażesz wszystkim na ile Cię stać !


Racja..



Kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba...


Musimy pozbyć się życia, jakie zaplanowaliśmy, aby mieć życie, które na nas czeka...


Po prostu żyj swoim życiem..

Spójrz na siebie. Jesteś młodą osobą. Przestraszoną. Czego się boisz? Przestań się przejmować. Przestań hamować słowa. Przestań myśleć co sądzą inni. Noś to na co masz ochotę. Słuchaj takiej muzyki jaką lubisz. Puść ją głośno i tańcz do upadłego. Wyjdź i pójdź tam gdzie chcesz nie myśląc o jutrze. Nie czekaj na piątek. Żyj teraz. Zrób to teraz. Podejmij ryzyko. Powiedz swe sekrety. Kiedy zrozumiesz, że to Twoje życie?
Spełniaj marzenia.


Szczęście...

Czy to nieinteresujące i zarazem dziwne, że szczęście spotykamy na swojej drodze wtedy,  gdy się go nie spodziewamy. A kiedy najbardziej go potrzebujemy znika gdzieś w otchłani aby znów pojawić się w nieznanym okresie  naszego życia...


Często tak bywa...

Wychodzisz do ludzi, śmiejesz się, na chwile zapominasz o wszystkim. potem wracasz do domu i wszystko wraca, cała szara rzeczywistość…


Oczekują na "coś"...

Tak właśnie robią młodzi ludzie. Ciągle na coś czekają. Wydaje im się, że życie jeszcze się nie zaczęło. Że zacznie się za tydzień, za miesiąc, ale jeszcze nie teraz. A potem nagle człowiek robi się za stary i wtedy zadaje się sobie pytanie, czym było całe to czekanie. Ale wtedy jest już za późno...


Change..change..change

Nadchodzą trudne czasy. Trudne i niebezpieczne. Nadchodzi czas zmian. Przykro byłoby starzeć się w przekonaniu, że nie uczyniło się niczego, by zmiany, które nadchodzą, były zmianami na lepsze. Prawda...?


Najpiękniejsze jest to czego nie ma...

Jeżeli ktoś spełnia wszystkie nasze marzenia, kolejne stają się tylko kaprysami. Najpiękniejsze są marzenia niezrealizowane, bo to one nadają życiu sens...


Moim jedynym ukojeniem jest spanie. kiedy śpię nie jestem smutna, nie jestem zła, nie jestem samotna, jestem niczym...


Podobno, abyśmy mogli widzieć wyraźnie, musimy wylać morze łez, które oczyszczą nasze oczy.


Dziwnie tak, kiedy na nikim Ci nie zależy. 
Nie czekasz na żadną wiadomość. 
Nie myślisz o nikim przed snem. 
Nie czujesz strachu, że ktoś zniknie. 
Dziwnie. 
Bezpiecznie. 
Pusto.

Strefa komfortu...

A może tak przed tym Twoim wymarzonym spokojnym, ustabilizowanym, wygodnym i ciepłym życiem daj sobie szansę na przygodę? Na chwilę zwątpienia. Na spontaniczność. Na wolność. Na odwagę. Na lenistwo. Na namiętność. Na miłość. Na satysfakcję. Na zdarte kolana. Na rozbijanie namiotu. Na lepkie od miodu całusy. Na piękno ciszy. Na silne ramiona. Na karuzelę w głowie. Na działanie. Na wzruszenie. Na prawdę. Uważaj tylko, bo może się okazać, że właśnie na to czekałaś...


Nie da się...

Mijają tygodnie, jednego dnia jest lepiej, innego gorzej, 
jakoś się plecie, nie najlepiej, ale jakoś.Tylko niczego się nie da zapomnieć. 
Po prostu nie da...


Ironia losu...!

Czuje się źle, czuje się zraniona...
Przez to tez czuje się osamotniona...
Nie mogę sobie tego w głowie poukładać...
Cały ten natłok myśli zaczyna mną władać...
Nie potrafię tego inaczej odebrać...
I odczuwam, że próbujesz mnie zlewać...
Wykorzystujesz tez mą cechę słabości...
Wiedząc, że nie okażę w żaden sposób swej złości..
Jak zachowanie takie w jednym słowie streścić...?
Już wiem ! IRONIĄ LOSU można to określić...


Niby tak a jednak inaczej...

Niby silna, a jednak sobie nie radzi...
Niby mądra, a popełnia głupie błędy...
Niby szczęśliwa, a jednak płacze co noc..
Niby przyjacielska, a jednak ludzi nienawidzi..
Niby ma wspaniałe życie, a dzień w dzień śni by je zakończyć...
Niby wiesz o niej tak dużo, a jednak nie wiesz nic...nie wiesz przez co musi przejść każdego dnia...


Szczęście...

Najpiękniejszy rodzaj szczęścia to ten, w którym czujesz, że wszystko jest tak, jak powinno. Nie chodzi o wielkie, niesamowite wydarzenia, które zmieniają twoje życie o 180 stopni, tylko o spokój ducha, o zasypianie z poczuciem, że twoje jutro jest bezpieczne, a wszystkie sprawy są poukładane...


Znajdź kogoś, dla kogo bezapelacyjnie będziesz...

Masz za ciasny sweter. Za ciemny podkład. Za krótką spódniczkę. Masz głupią przyjaciółkę, tępą pracę i rozdwajające się końcówki. Źle rozwieszasz pranie i zawsze rozgotowujesz makaron. Stale rozmazuje Ci się tusz, a do tego ślinisz się jak dzika przez sen.

Ale nawet, jak jesteś kompletnie do kitu, to gwarantuję Ci, że znajdziesz kogoś, kto nie będzie Ci tego stale wypominał. Dlatego jeśli jesteś z facetem, dla którego szklanka jest zawsze do połowy pusta, zabierz mu ją.


Nieważne, że nie jesteś ideałem – znajdź kogoś, dla kogo bezapelacyjnie będziesz.


Droga kobieto...!

Czasem będziesz zbyt kobieca, zbyt mądra, zbyt piękna, zbyt silna, zawsze zbyt "coś". To sprawia, że mężczyzna czuje się mniej mężczyzną i Ty zaczniesz odczuwać pragnienie, aby być mniej kobietą. Największym błędem jaki możesz popełnić jest rozebranie Twojej korony z klejnotów, aby mężczyzna mógł włożyć mniej wysiłku w jej udźwignięcie. Gdy to się stanie, musisz zrozumieć, że to, czego potrzebujesz, to nie mniejsza korona, ale mężczyzna o szerszych dłoniach...



Dostrzeganie tego co ważne...

W życiu każdego człowieka pojawia się kilka ważnych osób.
Najpierw są rodzice. Czasem są lepsi, czasem są gorsi, a czasem nie ma ich w naszym życiu, ale to na podstawie ich relacji kobiety tworzą obraz tego, jacy są mężczyźni, a chłopcy obraz tego, jakie są kobiety. To do niego później dostosowujemy swoje oczekiwania. To przeciwko niemu się buntujemy, szukamy tego, czego nie dostawaliśmy albo dążymy do modelu obserwowanego wielkimi oczami trzyletniego dziecka trzymającego się spódnicy matki w czerwone kwiaty.
Druga w kolejności jest osoba, która pokazuje ci, czego nie chcesz. To ktoś, kto zajmuje twój mózg jak wirus. Niekoniecznie jest to pierwsza miłość, ale na pewno jest to ta najbardziej intensywna. Jeśli jesteś kobietą, to jest to ten facet, o którym na początku mówisz „kochany”, a później „chuj kurwa złamany”. Jeśli jesteś facetem to jest to ta kobieta, która pokazuje ci, że nie chcesz w swoim życiu jej kompleksów, jej zazdrości, jej potrzeby kontroli, nieszczerości, niezdecydowania i toksyczności.
Dzięki temu masz świadomość, że są rodzaje mąki, z której nie będzie chleba i nie próbujesz sobie wmawiać, że to jest możliwe. Zaczynasz myśleć w prosty sposób i wiesz już, że życie to nie bajka Disneya, w której dużo się śpiewa i karmi jelonki.
W końcu pojawia się ktoś, przy kim w swojej głowie słyszysz to charakterystyczne kliknięcie. Czujesz, że wszystko jest na swoim miejscu. Nie ma napięcia mięśni, stresu i targowania się. Nie wiesz tego, ale ten ktoś spędza z tobą czas i dziękuje w myślach za każdego kretyna, którego spotkałaś na swojej drodze. Za każdego faceta, który cię nie docenił, dzięki czemu mógł ciebie spotkać. A ty w tym czasie będziesz w myślach dziękować za to, że jego wcześniejsze dziewczyny nie widziały w nim tego, co ty, bo zbyt mocno patrzyły na życie przez zasłonę swoich oczekiwań i lęków.
Paradoksalne jest to, że gdyby nie wszystkie ich poprzednie doświadczenia, w tym te negatywne, nie byłoby to możliwe.

Na tym polega problem z dostrzeganiem tego co ważne – widzisz to dopiero kiedy masz punkty odniesienia, bo kiedy tych punktów nie masz, to nie widzisz nic...



Nieosiągalne...

Najgorsze jest, gdy przyśni Ci się nadzieja - to, na co wciąż jeszcze czekasz, ale wiesz, że się nie spełni. I wtedy tak bardzo ciężko jest się podnieść z łóżka i zaparzyć kawę, i funkcjonować. Bo jak? Gdy przed sekundą miałaś przy sobie wszystko, o czym marzysz, co daje Ci sens życia, a chwilę potem okazało się, że to tylko sen...

Tak często...

Tak często mam ochotę wyłączyć się z tego świata. Odejść, nie pozostawiając po sobie żalu. Z daleka od tych kłamstw, chamstwa, zdrad i fałszu, od tych jebanych uczuć, które tak bezlitośnie ranią ludzi.

Archiwum bloga