Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie - to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności aż do amoku? Modlić się nieustannie?
Ocenianie...
Samych siebie tak często nie znamy...
Najbliżsi przyjaciele niekiedy nas bardzo zaskakują...
Bardzo wiele osób na podstawie wyglądu lub kilku zdań,
wystawia o Tobie opinię..!
Ocenia Cię, gani i wstawia na półkę z cechami, o których nigdy ie wiedziałeś...
Ocenianie boli...
I to nie zawsze osobę, której mamy tyle do powiedzenia...bo często może się tego nie dowiedzieć...
Boli najbardziej nas samych.
Ta złość jaką w sobie tworzymy. Negatywne emocje temu towarzyszące...
My wiemy tylko tyle, ile dane nam jest w naszym charakterze...na ile nam siła pozwala..
A przecież każdy ma inną siłę, inny charakter i inne dostał życie...!!!
Jak żyć...?
NIE DZIWI SIĘ NICZEMU DZIŚ...
DO LUDZI CZĘSTO SIĘ UŚMIECHA..
PRZEKLINA TEŻ, GDY JEST JEJ ŹLE...
GDY WIARY W SIEBIE BRAK...
TAK BARDZO CHCE POKONAĆ STRACH...
PODFRUNĄĆ I NIE UPAŚĆ ZNÓW...
A MOŻE W TYCH UPADKACH TKWI...
JEJ TAJEMNICA JAK ŻYĆ...!
Wspomnienia...
Z niektórymi naszymi wspomnieniami jest tak, że one, chociaż czasem mocno uśpione, to zawsze jednak wciąż w nas głęboko żyją…
I mogę te wspomnienia zagłuszać, mogę nawet próbować je w którymś
momencie zdusić, mogę próbować je przykrywać kolejnymi warstwami, ale
bardzo dobrze już wiem, że one i tak będą czasem powracać…
I nie jest ważne jak bardzo będę się zapierać i mówić, że już wszystko zapomniałam, że już nic nie pamiętam…
Zawsze jakaś cząstka mnie będzie wspominać, marzyć i tęsknić…
...bo wystarczy jakaś iskra...i wszystko wraca z niespotykaną siłą...
„Bo jeśli jakaś dłoń ma miejsce w drugiej dłoni – to jest właśnie przyjaźń”
„Jeśli jakaś dłoń ma miejsce w drugiej dłoni – to jest
właśnie przyjaźń”
W dzisiejszych czasach trudno znaleźć przyjaciela, bo
przyjaźń to nie tylko miłe chwile, które ze sobą spędzamy. To także trudne
momenty – przetrwamy je razem lub nie… W ciężkich chwilach przyjaciel samą
swoją obecnością daje nam poczucie bezpieczeństwa. Działa jak mur, o który
można się oprzeć. Bo przyjacielowi trzeba ufać jak sobie samemu albo nawet
bardziej. Móc liczyć na niego zawsze,
niezależnie od okoliczności. Każda znajomość przechodzi egzamin z życia zanim
powiemy: „To właśnie jest przyjaźń”… Doświadczając sytuacji, gdy zawodzi nas
przyjaciel przekonujemy się, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie,
ekstremalne sytuacje to największy sprawdzian dla przyjaźni…
Prawdziwy Przyjaciel jest z nami w dobrych i złych momentach
życia. Jest lekiem na wiele problemów. Jest doradcą i sprzymierzeńcem. W razie
potrzeby obetrze nasze łzy i pomoże znów stanąć na nogi. Ukoi nasze nerwy w
czasie niepokoju i będzie cieszył się z nami w okresie powodzenia. Przyjaciel
to osoba, która udzieli nam pomocy zawsze gdy będziemy jej potrzebować.
Przyjaciele zwierzają się sobie z najbardziej intymnych przemyśleń, marzeń i
trosk. Często opowiadając o czymś nie oczekują nawet komentarza, oceny czy rad.
Ważna jest czasem po prostu tylko świadomość jego obecności. Bo prawdziwa
przyjaźń przychodzi wówczas, gdy milczenie dwóch osób ich nie niepokoi. Kiedy
już samą tylko swoją obecnością wyrażają wszystko co chcieliby powiedzieć. Bo
Przyjaźń to stan, gdy milczenie staje się tym, co łączy najsilniej… Bo „kiedy
krzyczysz, wszyscy Cię słyszą. Kiedy szepczesz, tylko Ci najbliżsi cię słyszą.
Kiedy milczysz, słyszy Cię Twój najlepszy Przyjaciel”… Dlatego „pocieszając
przyjaciela nie mów nic, bo słowami i tak nic nie zdziałasz. Dziel z nim smutek
w ciszy. Swoją obecnością wyrażasz wszystko co chciałbyś mu powiedzieć”…
Świadomość posiadania przyjaciela gotowego wesprzeć nas w ciężkich momentach
życia jest bezcenna…
Wszystko się w Twoim życiu wali a Ty nie masz już na nic ani
ochoty, ani siły. Dobrze, gdy w takich chwilach pozostaje zawsze…obecność
przyjaciela. Bo Przyjaciel wie, że obecność jest ważniejsza niż rzeczy.
Gwarancją Przyjaźni jest przecież czas. Czas, który sobie poświęcamy. Przyjaźni muszą chcieć obie
strony, nieporozumienia i zaniechania zagrażają przyjaźni. Ale Przyjaźń zawsze
wygrywa jak jest prawdziwa, szczera i wierna. Nie ugnie się niczemu i nikomu.
Przezwycięży wszystko. Czas jej nie może pokonać ani odległość, nic… Bo
przyjaźń to bezgraniczne zaufanie i pewność, że możemy liczyć na tą osobę o
każdej porze dnia i nocy. Nie sztuka powiedzieć jestem, bo takie słowa od
rzekomych przyjaciół się często słyszy, ale jak naprawdę jest ktoś potrzebny
okazuje się że go nie ma… Dlatego skarbem jest przyjaciel do którego zadzwonisz
o 2 w nocy, że siedzisz w Meksyku w więzieniu i nie zapyta za co siedzisz ale
ile ma pieniędzy na kaucje przywieźć… Uczucie, że 25 godzin na dobę jest taki
przyjaciel, taka osoba, jest najpiękniejszym doświadczeniem w życiu... Ale i my
musimy dawać Przyjacielowi to samo…czas i poczucie zrozumienia…
Najważniejsze jest, żeby czasem ktoś powiedział, jak żyć,
wyciągnął dłoń, pomógł przejść kolejne zakręty w życiu… By zrozumiał, lub
przynajmniej próbował zrozumieć… Tak mało, a czasem…To jest drogowskazem życia,
jest sensem i kierunkiem… Mieć taka osobę, mieć tą świadomość że taka osoba
jest, czasem niekoniecznie obok, ale zawsze blisko myślami i sercem to skarb,
sens i nadzieja życia… Bo nie raz natłok codziennych spraw, natłok problemów,
ran i cierpień sprawia że się tracimy i wtedy właśnie najbardziej potrzebne
jest jedno – przyjaciel który będzie… Przyjaciel, który w razie potrzeby nie
zapyta o nic tylko poda chusteczkę…
Dobrze jeśli dane nam jest spotkać na swojej drodze ludzi
odbierających na tych samych falach. Ja miałam to szczęście i takich właśnie
ludzi spotkałam. Są to ludzie bardzo wyjątkowi dla których Ich świat jest moim
światem i mój świat nie ma dla Nich tajemnic. Mam Przyjaciół, którzy sprawiają,
że czuję się szczęśliwa. Mamy siebie i to pozwala nam czasem normalnie żyć. W
moich przyjaźniach cenię to, że nie musimy sobie słodzić, oszukiwać siebie
nawzajem. Mamy taką potrzebę, żeby się wygadać, podzielić z sobą przeżyciami, emocjami,
też tymi najintymniejszymi, czasem wstydliwymi. Nie boimy się tak odsłaniać, bo
przecież wiemy, że druga strona nie wykorzysta i nikomu nie powie. Moi
prawdziwi Przyjaciele… Są ze mną i wtedy życie staje się łatwiejsze. Wiem…
Jestem szczęściarą, że Ich mam i wiem, że na Nich mogę liczyć w każdej chwili…
Ale wiem też, że Oni mogą liczyć na mnie… I Oni o tym też wiedzą… Bo Przyjaciół
się nie zmienia, Przyjaciół się akceptuje…
Bo przyjaźń to nie “coś za coś”… Przyjaźń jest byciem dla
kogoś, byciem bezinteresownym…
W dzisiejszych czasach trudno znaleźć przyjaciela, bo
przyjaźń to nie tylko miłe chwile, które ze sobą spędzamy. To także trudne
momenty – przetrwamy je razem lub nie… W ciężkich chwilach przyjaciel samą
swoją obecnością daje nam poczucie bezpieczeństwa. Działa jak mur, o który
można się oprzeć. Bo przyjacielowi trzeba ufać jak sobie samemu albo nawet
bardziej. Móc liczyć na niego zawsze,
niezależnie od okoliczności. Każda znajomość przechodzi egzamin z życia zanim
powiemy: „To właśnie jest przyjaźń”… Doświadczając sytuacji, gdy zawodzi nas
przyjaciel przekonujemy się, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie,
ekstremalne sytuacje to największy sprawdzian dla przyjaźni…
Prawdziwy Przyjaciel jest z nami w dobrych i złych momentach
życia. Jest lekiem na wiele problemów. Jest doradcą i sprzymierzeńcem. W razie
potrzeby obetrze nasze łzy i pomoże znów stanąć na nogi. Ukoi nasze nerwy w
czasie niepokoju i będzie cieszył się z nami w okresie powodzenia. Przyjaciel
to osoba, która udzieli nam pomocy zawsze gdy będziemy jej potrzebować.
Przyjaciele zwierzają się sobie z najbardziej intymnych przemyśleń, marzeń i
trosk. Często opowiadając o czymś nie oczekują nawet komentarza, oceny czy rad.
Ważna jest czasem po prostu tylko świadomość jego obecności. Bo prawdziwa
przyjaźń przychodzi wówczas, gdy milczenie dwóch osób ich nie niepokoi. Kiedy
już samą tylko swoją obecnością wyrażają wszystko co chcieliby powiedzieć. Bo
Przyjaźń to stan, gdy milczenie staje się tym, co łączy najsilniej… Bo „kiedy
krzyczysz, wszyscy Cię słyszą. Kiedy szepczesz, tylko Ci najbliżsi cię słyszą.
Kiedy milczysz, słyszy Cię Twój najlepszy Przyjaciel”… Dlatego „pocieszając
przyjaciela nie mów nic, bo słowami i tak nic nie zdziałasz. Dziel z nim smutek
w ciszy. Swoją obecnością wyrażasz wszystko co chciałbyś mu powiedzieć”…
Świadomość posiadania przyjaciela gotowego wesprzeć nas w ciężkich momentach
życia jest bezcenna…
Wszystko się w Twoim życiu wali a Ty nie masz już na nic ani
ochoty, ani siły. Dobrze, gdy w takich chwilach pozostaje zawsze…obecność
przyjaciela. Bo Przyjaciel wie, że obecność jest ważniejsza niż rzeczy.
Gwarancją Przyjaźni jest przecież czas. Czas, który sobie poświęcamy. Przyjaźni muszą chcieć obie
strony, nieporozumienia i zaniechania zagrażają przyjaźni. Ale Przyjaźń zawsze
wygrywa jak jest prawdziwa, szczera i wierna. Nie ugnie się niczemu i nikomu.
Przezwycięży wszystko. Czas jej nie może pokonać ani odległość, nic… Bo
przyjaźń to bezgraniczne zaufanie i pewność, że możemy liczyć na tą osobę o
każdej porze dnia i nocy. Nie sztuka powiedzieć jestem, bo takie słowa od
rzekomych przyjaciół się często słyszy, ale jak naprawdę jest ktoś potrzebny
okazuje się że go nie ma… Dlatego skarbem jest przyjaciel do którego zadzwonisz
o 2 w nocy, że siedzisz w Meksyku w więzieniu i nie zapyta za co siedzisz ale
ile ma pieniędzy na kaucje przywieźć… Uczucie, że 25 godzin na dobę jest taki
przyjaciel, taka osoba, jest najpiękniejszym doświadczeniem w życiu... Ale i my
musimy dawać Przyjacielowi to samo…czas i poczucie zrozumienia…
Najważniejsze jest, żeby czasem ktoś powiedział, jak żyć,
wyciągnął dłoń, pomógł przejść kolejne zakręty w życiu… By zrozumiał, lub
przynajmniej próbował zrozumieć… Tak mało, a czasem…To jest drogowskazem życia,
jest sensem i kierunkiem… Mieć taka osobę, mieć tą świadomość że taka osoba
jest, czasem niekoniecznie obok, ale zawsze blisko myślami i sercem to skarb,
sens i nadzieja życia… Bo nie raz natłok codziennych spraw, natłok problemów,
ran i cierpień sprawia że się tracimy i wtedy właśnie najbardziej potrzebne
jest jedno – przyjaciel który będzie… Przyjaciel, który w razie potrzeby nie
zapyta o nic tylko poda chusteczkę…
Dobrze jeśli dane nam jest spotkać na swojej drodze ludzi
odbierających na tych samych falach. Ja miałam to szczęście i takich właśnie
ludzi spotkałam. Są to ludzie bardzo wyjątkowi dla których Ich świat jest moim
światem i mój świat nie ma dla Nich tajemnic. Mam Przyjaciół, którzy sprawiają,
że czuję się szczęśliwa. Mamy siebie i to pozwala nam czasem normalnie żyć. W
moich przyjaźniach cenię to, że nie musimy sobie słodzić, oszukiwać siebie
nawzajem. Mamy taką potrzebę, żeby się wygadać, podzielić z sobą przeżyciami, emocjami,
też tymi najintymniejszymi, czasem wstydliwymi. Nie boimy się tak odsłaniać, bo
przecież wiemy, że druga strona nie wykorzysta i nikomu nie powie. Moi
prawdziwi Przyjaciele… Są ze mną i wtedy życie staje się łatwiejsze. Wiem…
Jestem szczęściarą, że Ich mam i wiem, że na Nich mogę liczyć w każdej chwili…
Ale wiem też, że Oni mogą liczyć na mnie… I Oni o tym też wiedzą… Bo Przyjaciół
się nie zmienia, Przyjaciół się akceptuje…
List do Mikołaja dużej dziewczynki...
W okresie Świąt Bożego Narodzenia udziela się nam ich
niesamowita magia i piszemy listy z życzeniami w nadziei, że może jakimś cudem
spełni je nam ten miły, dobrotliwy, siwobrody staruszek… Choć na co dzień
trudno jest wśród dorosłych znaleźć jeszcze takich, którzy wierzą w świętego
Mikołaja…to w tym czasie miło jest jednak w Niego wierzyć, prawda?… Dobrze jest
choć na chwilę znowu poczuć się dzieckiem… Bo tak naprawdę w każdym z nas to
dziecko jeszcze ciągle jest…
Ta wiara w Mikołaja… Dziecinna i szczera… Prawdziwa… Nasza
naiwność dziecka i niezachwiana niczym wiara w innych ludzi… Nastawienie, że
wszystko się uda i pewność, że można zmienić świat… Wtedy wszystko było
prostsze i świat wydawał się bardziej kolorowy… Czas niestety to nam odbiera… Z
biegiem lat gubimy w trudach codzienności tę wiarę… Coraz trudniej jest nam w
cokolwiek wierzyć…
Może czasem po prostu warto nie myśleć o tym, co nam wypada
a czego nie… Zapomnieć na chwilę o tym dorosłym sobie…
I dać sobie dar bycia dzieckiem ponownie… Chociaż na ten
bardzo króciutki czas…
Na ten czas magicznych Świąt Bożego Narodzenia…
I dlatego dzisiaj napiszę list…
list do Mikołaja…
Mikołaja tego z dziecinnych moich lat…
KOCHANY MIKOŁAJU...
Piszę dzisiaj do Ciebie znowu… Piszę nie pamiętając nawet,
ile to lat minęło od mojego ostatniego listu, ale wiem, że dużo… Dzisiaj już
wiem, że tak naprawdę to nie Ty spełniałeś te wszystkie moje życzenia, ale miło
było w to wierzyć… Dobrze było żyć nadzieją, że to właśnie Ty je spełnisz… I
może właśnie potrzebuję teraz takiej dziecinnej wiary?… Moja lista marzeń
dzisiaj będzie zupełnie inna, niż te, które dostawałeś ode mnie parę lat temu…
Przede wszystkim proszę Cię o… święty spokój… Bo naprawdę
mam już dosyć tej całej emocjonalnej huśtawki, tej życiowej szarpaniny… Potrzebny
mi spokój, wiesz – taki większy trochę od tego jaki mam…
Ostatnio tak jakoś cały czas wiatr w oczy i każda droga z
zakrętami pod górkę… Więc bardzo proszę… Za kolejnym zakrętem niech już będzie
z górki…
Cudów nie oczekuję – przecież dorosłam…ale…
Przywieź mi chociaż szczyptę nadziei, ciut zapału i może
odrobinkę szczęścia…
I jeżeli mogę jeszcze prosić – to porozdawaj przede
wszystkim zdrowie, uśmiech i mniej stresujących chwil moim najbliższym i
przyjaciołom… Jak coś z tego zostanie… choćby małe drobinki – to poproszę tą
resztkę i dla mnie…
I w czasie tego świątecznego czasu daj nam wszystkim odczuć
takie emocje, jakie w dzieciństwie każdy z nas przeżywał przy rozpakowywaniu
prezentów pod choinką… I niech spełnią się wszystkie dobre i szczere życzenia
składane w tym magicznym czasie… I aby te świąteczne chwile były spokojne,
życzliwe, wzruszające i żeby nic ich nie zakłóciło…
I proszę Cię spraw, żebym potrafiła cieszyć się życiem i
umiała z tego daru korzystać...
Mikołaju…teraz już wiesz czego ja chcę… Postaraj się, bardzo
Cię proszę…
Megi
Ty naprawdę mnie lubisz...
- Będę zawsze przy Tobie. Będę Twym przyjacielem.
-Ale dlaczego? Za co?
-Za to jaka jesteś będąc przy mnie.
-Ale nie rozumiem, przecież znasz mnie jak nikt inny. Wiesz
że potrafię być chamska, wredna, mieć zmienne nastroje, potrafię być również
nieczuła i obojętna na wszystko.
-Wiem o tym.
-I pomimo to mnie lubisz?
-Tak. Bo na wszystko znajdzie się wytłumaczenie.
-Jak to?
-Cóż.. Chamska jesteś gdy przeginam i za bardzo Cię drażnię.
Wredna gdy się nie wyśpisz, a przecież uwielbiasz spać, nieczuła bo tego
nauczyło Cię życie, obojętna na uczucia ponieważ nieraz zostałaś zraniona i
boisz się kolejnego cierpienia.
-Wow. Niezły jesteś. Naprawdę mnie lubisz.
-No i zostały jeszcze zmienne nastroje. Inaczej zespół
napięcia przedmiesiączkowego.
-Jesteś niemożliwy!
-Ale Cię kocham... Niemożliwie mocno.
Wśród nas jest pełno "masek"...
Wszyscy pytają, czemu tak zbladłam. Pytało się rano łóżko,
chwilę później zmartwione lustro, połamany stolik i uschnięta róża. Wszyscy
pytali, czemu tak marnie wyglądam. czemu kąciki ust z dnia na dzień coraz
bardziej opadają mi do dołu, jakby grawitacja była dla nich za trudną
przeszkodą. Czemu oczy mi mdleją, dlaczego każde spojrzenie gaśnie po
sekundzie. Czemu wstawiłam pancerne drzwi do serca i oszkliłam oczy?
Jestem tylko zmęczona, odpowiadam. Trochę za mało spałam, za
mało jadłam, nie zmyłam makijażu. Tylko trochę mi słabo. Trochę brak mi
magnezu. To przejdzie....
Wehikuł czasu...
Ktoś kiedyś powiedział, że każdy ma swój własny wehikuł
czasu.
Gdy chcesz się cofnąć w czasie masz wspomnienia, a gdy
chcesz zobaczyć przyszłość masz marzenia. To dwie cudowne rzeczy. Tylko, że ze
wspomnieniami jest trochę inaczej. Nie zawsze są piękne i kolorowe. Czasem
bardzo bolesne, czasem nie chcemy wspominać. Usiłujemy je wymazać z pamięci,
pognieść zapisaną kartkę, wyrzucić ją do kosza i pisać od nowa. Najgorzej jest ze
wspomnieniami o osobach, które coś dla nas znaczyły, o chwilach, które były
piękne, ale w pewnym momencie coś poszło nie tak. Przestało być cudownie i
wiemy, że już nigdy tak nie będzie. Nie chcemy tych wspomnień. Ale one są
wredne, nie słuchają. Przychodzą nagle, nie wiadomo skąd, dopadają Cię w
najmniej oczekiwanym momencie i łapią za serce, zatrzymują na chwilę. Czasem
mogą Cię ogrzać od środka, a kiedy indziej posiekać na kawałki. Trochę lepiej
jest ze wspomnieniami tych złych chwil. Ja je osobiście nawet lubię.
Uświadamiam sobie wtedy, że skoro już kiedyś było źle, a ja dałam radę to i tym
razem na pewno sobie poradzę. Później chwilę cieszę się, że co złe to już
minęło. Wtedy mi lepiej. To są jednak obrazy przeszłości, na którą
najprawdopodobniej nie mieliśmy wpływu. Te najpiękniejsze obrazy, możemy
namalować sami. Możemy żyć tak, żeby to właśnie ich było najwięcej. Warto
nazbierać sobie dużo takich cudownych wspomnień, poukładać w głowie jak książki
na półkach i sięgać po nie w chwilach smutku czy zwątpienia. Żeby przypomnieć
sobie, że szczęście jednak istnieje. I wiesz co jest najlepsze? Że nikt Ci ich
nie odbierze. Że możesz je wyjmować kiedy tylko chcesz i na jak długo chcesz,
że będą z Tobą na zawsze, nigdy nie umrą.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









